Stany lękowe, lęk uogólniony – jak sobie z nimi radzić?

lęk-uogólniony

Ewolucja nie bez przyczyny obdarzyła nas zdolnością odczuwania strachu i stresu. O ile wywoływane są one przez prawdziwe lub tylko potencjalne, ale bezpośrednie zagrożenie, uruchamiają adekwatną reakcję – walkę albo ucieczkę. Dzięki temu nasi przodkowie mieli szansę przetrwać w niebezpiecznym świecie i przekazać nam geny odpowiedzialne za ten mechanizm obronny.

U części z nas – według statystyk medycznych jest to 10% populacji – normalne uczucie lęku przeobraża się w stan długotrwały, często permanentny, tracąc związek z rzeczywistymi zagrożeniami. Mówimy wtedy o zaburzeniach lękowych – najczęstszym, obok depresji, problemie pacjentów poradni zdrowia psychicznego. Bywa, że kierowani tam są przez lekarza pierwszego kontaktu, do którego zgłaszają się z objawami czysto somatycznymi: porażeniem narządów ruchu, brakiem czucia pewnych obszarów skóry, zaburzeniami wzroku, słuchu lub nadmierną wrażliwością na bodźce, trudnościami z oddychaniem, uczuciem ciasnoty w klatce piersiowej, bólami głowy, żołądka, serca, kręgosłupa, zawrotami, drżeniem kończyn, kołataniem serca, nagłymi uderzeniami gorąca i dziesiątkami innych dolegliwości tego rodzaju. Dopiero wyeliminowanie innych możliwych przyczyn kieruje uwagę lekarza i samego pacjenta na pozornie niezwiązane z tym poczucie ciągłej niepewności, przygnębienia, niejasnej i trudnej do nazwania obawy o przyszłość, przeplatane napadami paniki. Normalny strach ustępuje wraz z zagrożeniem. Lęk patologiczny utrzymuje się mimo braku bodźców, a czasem przeobraża się w bodziec sam dla siebie, swego rodzaju „lęk przed uczuciem lęku”.

Spośród głównych grup zaburzeń lękowych: stresu pourazowego, lęku separacyjnego (obserwowanego niemal wyłącznie u dzieci), zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych, zespołu lęku panicznego, fobii i zespołu lęku uogólnionego, najczęściej występuje ten ostatni. Wywoływany jest przez kombinacje bardzo różnorodnych czynników, w tym genetycznych, psychicznych i fizycznych, a jego właściwe rozpoznanie wymaga dłuższej obserwacji.

Neurofizjologia wiąże stany lękowe z aktywnością konkretnego ośrodka mózgowego, zwanego ze względu na swój kształt ciałem migdałowatym. Pobudza układ współczulny, odpowiadając za negatywne emocje, takie jak agresję i właśnie strach. Są to reakcje na niebezpieczeństwo, a ciało migdałowate w takiej sytuacji uruchamia mechanizm zwielokrotniający dostawy tlenu, hormonów i adrenaliny, czyli „dopalaczy”, potrzebnych organizmowi do skutecznej ucieczki lub walki. Jeśli ciało migdałowate staje się nadpobudliwe i uruchamia alarm nawet wtedy, kiedy nie ma od czego uciekać lub z kim się bić, niewykorzystane „dopalacze” kumulują się w organizmie ze skutkami dla samopoczucia zarówno psychicznego, jak i fizycznego.

Podwyższony poziom lęku znajduje ujście w różnorodnych, często irracjonalnych obawach. Osoby cierpiące na uogólnione zaburzenia lękowe przeżywają niepokoje „na zapas” w związku z codziennymi sprawami: pracą – tu popadając w chorobliwy perfekcjonizm lub, przeciwnie, paraliżujący bezwład – obowiązkami domowymi, zdrowiem własnym lub najbliższych, możliwymi problemami finansowymi w przyszłości. Kierując całą uwagę na przewidywane nieszczęścia i zagrożenia, podejmują nieuzasadnione wysiłki w celu zapewnienia sobie i innym bezpieczeństwa, np. popadają w obsesję stałego kontaktowania się z członkami najbliższej rodziny.

Częstymi objawami somatycznymi są trudności z koncentracją, niepokój psychoruchowy, męczliwość, napięciowe bóle głowy, mięśniobóle, suchość w ustach, drżenie ciała, wzmożona potliwość, , przyśpieszone bicie serca, ucisk w nadbrzuszu.

Kryterium diagnozy zespołu lęku uogólnionego jest występowanie przez większość dni w okresie 6 miesięcy co najmniej trzech (u dzieci – jednego) z następujących objawów: ciągłe poddenerwowanie, uczucie zmęczenia, problemy z koncentrację, drażliwość, napięcie mięśni, zaburzenia snu. Wykluczyć należy inne przyczyny medyczne, a także psychozę.

Dobrą wiadomością dla osób z rozpoznanym zespołem lęku uogólnionego (lub obawiającym się takiej diagnozy, co jest jeszcze jedna przesłanką rozpoznania) jest to, że zaburzenia tego rodzaju są stosunkowo łatwe do leczenia. Istnieje cała gama możliwych do zastosowania oddziaływań psychoterapeutycznych, takich jak techniki poznawczo-behawioralne i relaksacyjne, czy też – przynajmniej w odniesieniu do części pacjentów – psychoterapia ukierunkowana na wgląd. W cięższych przypadkach lekarz może włączyć farmakoterapię preparatami przeciwdepresyjnymi i przeciwpsychotycznymi, tu jednak występuje ryzyko uzależnienia. Ostatnio spore nadzieje pokłada się w technikach takich jak mindfulness, jednak ich skuteczność nie została jeszcze w pełni potwierdzona klinicznie.

Jedno jest pewne: zaburzeń lękowych nie należy banalizować ani lekceważyć, nawet jeśli nie towarzyszą im poważniejsze objawy somatyczne. Duża odpowiedzialność spoczywa tu na najbliższych, którzy najbardziej bezpośrednio doświadczają problemów osoby dotkniętej nadmiernym poziomem lęku. Zainteresowanie i pomoc zamiast irytacji jest właściwą odpowiedzią na taka sytuację. Jednak warunkiem pełnego wyzdrowienia jest uświadomienie sobie przez pacjenta natury owych lęków, a przez to odzyskanie kontroli nad własnym życiem, co jest ostatecznym celem każdej psychoterapii